Hucpa w oświacie

Na wniosek radnych SLD zwołana została nadzwyczajna sesja rady powiatu z powodu rzekomego zagrożenia gnieźnieńskiej oświaty. Inicjatorzy sesji nie przedstawili jednak żadnych argumentów, mających wykazać, że los ponadgimnazjalnych szkół, podległych powiatowi, jest zagrożony.
Ponieważ w czasie poprzedzającym sesję w mediach przewinęła się fala ataków na zarząd powiatu, publikujemy fragmenty wypowiedzi z sesji władz samorządowych oraz radnych koalicyjnych, będące na nie odpowiedzią.

Oświata nie legnie w gruzach po przejściu na emeryturę dyrektora Zandera

Krzysztof Ostrowski, starosta gnieźnieński: Czy nadzwyczajna sesja zwołana przez SLD jest wyrazem troski o dobro oświaty, o naszą młodzież o jej szanse edukacyjne? (…) tak naprawdę chodzi tylko, czy aż o jednego człowieka- o osobę pana dyrektora Henryka Zandera. Sprawa z pozoru jest tylko błaha. Zostały zagrożone podstawy bytu SLD, jej przyszłość, jej fundamenty, mianowicie polityka kadrowa partii. Stąd ta wrzawa – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Pan Henryk Zander pełni funkcję dyrektora od 22 lat. Został mianowany na tę funkcję w 1986 roku z rekomendacji Komitetu Wojewódzkiego PZPR. (….)
Chciałbym podkreślić, że według dostępnych nam dokumentów, przez 22 lata pan Henryk Zander nigdy nie był poddany procedurze konkursowej. Ostatnie przedłużenie kadencji otrzymał w 2003 od ówczesnego starosty, a obecnego prezydenta Jacka Kowalskiego. Konkurs nie był potrzebny..Chciałbym też zaznaczyć, że od ośmiu lat pan Henryk Zander ma uprawniania emerytalne. I jeśli ktoś myśli, że przyszłość gnieźnieńskiej oświaty jest zagrożona w przypadku, kiedy pan Zander z nich skorzysta to jest w dużym błędzie.(…)

Dlaczego nie Henryk Zander?

Krzysztof Ostrowski: Pan dyrektor Zander domagał się przywrócenia fałszywego wyniku wyborów – bo prawidłowym wynikiem konkursu był wynik 6 : 6, a nie 7 : 5 (co potwierdziła prokuratura), podważając wiarygodność niektórych członków komisji konkursowej, w tym przewodniczącej tej komisji pani Emilii Dutki. Po drugie pan dyrektor wbrew temu co mówił, wyżej postawił swój interes osobisty niż interes szkoły. W tej sytuacji zarząd powiatu wybrał najwłaściwszą opcję - zaproponował na stanowisko dyrektora osobę z wewnątrz szkoły, która jest tam znana, szanowana, która pełniła funkcję zastępcy dyrektora tej szkoły. Uważamy, że jest to najmniej traumatyczne rozwiązanie i nie ucierpi na nim dobro szkoły.

Lewica krytykuje konkursy, sama powierzała funkcje dyrektorskie według własnego uznania, bywało, niezgodnie z prawem

Krzysztof Ostrowski: W poprzedniej kadencji, kiedy zarząd składał się głównie z SLD, kiedy w starostwie rządził tandem Jacek Kowalski, Telesfor Gościniak, powinno się odbyć 22 postępowania konkursowe. Odbyło się tylko osiem. Z tych ośmiu trzy miały nieprawidłowości. Chciałbym mocno podkreślić, że w 14 placówkach nie przeprowadzono w ogóle konkursów. Powierzono funkcje ze wskazań starosty. W wyniku decyzji zarządu powiatu gnieźnieńskiego poprzedniej kadencji były placówki zarządzane przez osoby powołane niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Funkcję dyrektora Domu Wczasów Dziecięcych w Mielnie pełniła osoba powołana bez konkursu, która nie spełniała żadnych wymogów ustawowych. W trzech jednostkach oświatowych: schronisku młodzieżowym w Siemianowie, schronisku młodzieżowym w Gnieźnie, międzyszkolnym ośrodku sportowym, kierowały nimi osoby powołane na stanowiska kierowników na czas nieokreślony. W ustawie o systemie oświaty nie istnieje stanowisko kierownika jednostki i nie dopuszcza się powierzenia funkcji dyrektorskiej na czas dłuższy niż pięć lat, a na pewno nie na czas nieokreślony. Gdzie była wówczas przewodnicząca Solidarności, media? Uważam, że jeśli wówczas pan Lidia Rezler milczała, to nie ma teraz prawa wypowiadać się w imieniu nauczycieli.

Nie było nieprawidłowości w konkursach

Krzysztof Ostrowski: W obecnej kadencji, w oparciu o wniosek komisji oświaty rady powiatu, która zaleciła zarządowi powiatu, aby dyrektorzy placówek oświatowych byli powoływani na drodze konkursów, a nie w sposób powierzania funkcji, konkursy odbyły się przez dwa lata zgodnie z planem w dwunastu placówkach oświatowych, w tym organ kontrolny – wojewoda, kuratorium oświaty, zastrzeżenia wnieśli tylko do jednego z nich. (…) Nie widzimy przesłanek prawnych dla zastrzeżeń kuratorium, co do konkursu na stanowisko dyrektora II LO. W szkole jest powołany zastępca dyrektora, grafik nauczania był zrobiony już w maju i żadnych zagrożeń dla funkcjonowania tej szkoły nie ma.

Celowe przekłamania

Krzysztof Ostrowski: Ustosunkuję się do nieprawdziwych twierdzeń pana Zdzisława Kujawy. Po pierwsze obarczył nas winą za to, że pan Andrzej Kabaciński, pan Jerzy Stachowiak, pan Zbigniew Kowalczewski, pani Danuta Bolińska nie zostali wybrani dyrektorami na następną kadencję. To są celowe przekłamania. Wszyscy dyrektorowie wiedzieli, że konkursy się odbędą, wielokrotnie mówiłem o tym publicznie. I można było postarać się o to, aby kuratorium oświaty stosowne zaświadczenie o ocenie pracy wystawiło. W przypadku pani Bolińskiej to komisja konkursowa, a nie zarząd powiatu zdyskwalifikowała jej kandydaturę. Dodam tylko, że przedstawicielka starostwa – p. dyrektor wydziału oświaty Aleksandra Kuźniak głosowała za tym, aby ją do konkursu dopuścić. Z wnioskiem o niedopuszczenie do konkursu p. Bolińskiej głosowała przedstawicielka rady pedagogicznej II LO.
Wojciech Krawczyk, etatowy członek zarządu powiatu:
p. Stachowiak nie złożył w ogóle wniosku o otrzymanie oceny, a dyr. Kabaciński i Kowalczewski nie złożyli go w odpowiednim terminie. Są pewne procedury, których należy przestrzegać. Mówi się o układzie między starostwem, a panią Krystkowiak. Otóż gdyby ten układ istniał, to dzieci p. Krystkowiak byłyby dyrektorami. Czy dzieci pani Krystkowiak, które są pedagogami nie mają prawa awansu? Zastępców wybiera dyrektor według własnego uznania.
Krzysztof Ostrowski:
Gdyby układ istniał, nie byłoby rozbieżności pomiędzy nami a kuratorium w sprawie konkursu na dyrektora II LO.

Medialne występy Lidii Rezler

Wojciech Krawczyk: Artykuł prasowy, w którym wypowiada się p. Lidia Rezler, to stek kłamstw. Przewodnicząca ,,Solidarności’’ podważa zaufanie do władz, które mają korzenie, na pewno nie postkomunistyczne. Jest nam wstyd za taką przewodniczącą. (…)Przysłany został do nas list od gnieźnieńskich nauczycieli. Nie chciałaby pani usłyszeć, jaką mają opinię o pani.

Nie ma dwuwładzy w ,,jedenastce’’

Z odpowiedzi zarządu powiatu na pismo p. Napierały o przywrócenie jej do pracy: ,,Pani roszczenie pozbawione jest podstaw prawnych i w związku z tym nie może być uwzględnione. Wskazane przez panią przesłanki, uzasadniające żądanie przywrócenia panią na stanowisko dyrektorskie, wynikające z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z dn. 29 maja 2008 r. nie mogą być podstawą takiego roszczenia, ponieważ uchylanie uchwał o odwołaniu ze stanowiska dyrektora nie mają wpływu na dokonanie rozwiązania stosunku pracy w tym zakresie. Zgodnie z przepisami kodeksu pracy oraz orzecznictwem Sądu Najwyższego nie występuje sankcja nieważności w odniesieniu do czynności nawiązujących stosunek pracy, w tym także odwołania z funkcji dyrektora. (…)
Z oświadczenia nauczycieli ,,jedenastki’’
: Oświadczamy, że zamieszczane w mediach prywatne opinie p. Małgorzaty Napierały i p. Renaty Bieleckiej, podawane jako opinie grona pedagogicznego są niezgodne z prawdą i uderzają w nasze poczucie etyki zawodowej. (…)
Dariusz Pilak, wicestarosta gnieźnieński:
Chcę was zapewnić, że ta szkoła będzie istnieć dalej. Przekształcenia, które były zapowiadane będą przeprowadzane. Wiecie, że już w tej chwili, zarząd zainwestował w was, żebyście zdobywali kwalifikacje i wszelkie próby zastraszania was nie powinny mieć miejsca.

Szkoła bez zmian zarasta paskudztwem

Robert Gaweł, radny niezależny: Komisja oświaty zobligowała zarząd powiatu, aby dyrektorzy szkół wyłaniani byli w drodze konkursów. Z jednego prostego powodu: szkoły, które podlegają starostwu są w większości szkołami publicznymi i doprowadzenie do takiej sytuacji, że dyrektor rządzi szkołą ileś lat, kilkanaście lat bez podlegania weryfikacji demokratycznej doprowadza do konserwacji systemu, który tak naprawdę jak staw bez dopływu świeżej wody, zarasta paskudztwem. To się dzieje automatycznie, nawet wbrew woli tych dyrektorów, którzy przecież są dobrzy, każdy chce dobrze. Dzieje się tak, że wytwarzają się klientele. One są wszędzie, w radzie rodziców, w radzie szkoły, nad radą pedagogiczną też łatwo mieć władzę. (…)
Teraz w tej kadencji widać przynajmniej chęć zmian. Ale okazuje się, że nie mogą one zachodzić sprawnie i szybko, ponieważ pojawiają się problemy. Chodzi teraz o to, jak dotrzeć do społeczeństwa ze swoimi poglądami. (…)
Samorząd powinien mieć większą autonomię przy wyborze dyrektorów, ale do tego potrzebna jest zmiana ustawy. Komisje konkursowe są moim zdaniem na niskim poziomie kompetencji. Powinniśmy się zastanowić, do czego ta dyskusja ma doprowadzić. Czy rzeczywiście oświata jest zagrożona? Zmieniło się kilku dyrektorów, czy te szkoły się zawaliły, upadły? Wcale tak nie jest. Szkoła jest podmiotem dynamicznym, a dyrektor odważny, który uważa, że dobrze prowadzi szkołę, powinien z otwartą przyłbicą stawać do konkursu i poddawać się weryfikacji, ponieważ szybko może stracić rezon. Bardzo łatwo jest przejąć władzę absolutną, która deprawuje absolutnie. (…) w Radiu Gniezno Zdzisław Kujawa apelował: Zostawcie szkoły w spokoju. Panie starosto Krzysztofie Ostrowski, panie starosto Dariuszu Pilaku nie idźcie tą drogą! Zostawcie szkoły w spokoju SLD! Ale tak poważnie, uważam, że robicie dobrze.